niedziela, 5 sierpnia 2012

4..

Siedziałam tak na łóżku i nie wiedziałam co zrobić, patrzyłam tylko na kolczyki Alexy i myślałam. Nagle usłyszałam jak mama budzi mnie wołaniem. Więc wstałam, położyłam kolczyki na mojej toaletce i poszłam się umyć. gdy wyszłam z łazienki z ręcznikiem na głowie podeszłam do szafy, założyłam szare rurki i luźny top. Podeszłam to toaletki żeby się umalować i spojrzałam na kolczyki. Czas jakby stanął a ja siedziałam na pufie i patrzyłam na kolczyki przez jakieś pięć minut. Gdy się pomalowałam, stwierdziłam, że założę na siebie kolczyki. Upięłam moje już wysuszone długie proste włosy w luźny warkocz i dopiero wtedy zauważyłam jak cudownie pasują mi kolczyki. Zeszłam na dół do kuchni i usłyszałam pytanie mamy:
- Kiedy wreszcie ta szamponetka zejdzie z twoich włosów?
- Niedługo..A tak przy okazji cześć mamo jak ci się spało?
- Od początku roku mówisz, że niedługo.- Moja mama nie wiedziała, że tak naprawdę włosy mam zafarbowane farbą a nie szamponetką. Ciekawe kiedy się skapnie.
-Nie możesz cały czas mieć czerwonych włosów.
-To nie czerwony tylko jasno-wiśniowy. A poza tym mogę..
- To nie jest jasna wiśnia tylko dojrzała truskawka.-Mama miała trochę rację, moje włosy były dość ostro czerwone, ale.. Podobało mi się to.
-Aria.. Mam jeszcze jedną sprawę.
-Tak mamo?
-Wszystkiego najlepszego, prezent czeka w salonie.- Całkowicie zapomniałam o moich urodzinach, ten rok zleciał tak szybko. Ale byłam strasznie ciekawa jaki prezent na mnie czeka. Wstałam od stołu i poszłam do salonu. Na jego środku stał mały koszyczek z kremową serwetką u góry. Zdjęłam serwetkę i zobaczyłam szczeniaczka. Najprawdziwszego pieska! To był mały husky z jednym okiem niebieskim a drugim brązowym. A jego sierść była biało-brązowa.
-Jejku, mamo dziękuję.
-Proszę bardzo kochanie tata wpadł na ten pomysł. Jak mu dasz na imię?- Szkoda, że tata rano zawsze wychodzi wcześnie do pracy. nie mogłam mu podziękować.
-Hm..chyba..Psik.
-Psik? A czemu ?
- A nie wiem, pierwsze skojarzenie..ale teraz muszę iść do szkoły. Pa mamo, pa Psik kocham was.
Jestem już w szkole po trzech pierwszych lekcjach, teraz przerwa na lunch. Muszę znaleźć dziewczyny i opowiedzieć im o nocy i o Psiku. Czekałam na stołówce jakieś pięć minut aż zobaczyłam wchodzącą na stołówkę Roxi. Gdy była jakieś trzy stoły ode mnie, zaczęła krzyczeć:
-Aria! Wszystkiego najlepszego! Mam dla ciebie prezent!
-Roxi! Cicho! Chodź tu!
-Co się stało? Czemu mam być cicho? Przecież masz urodziny, nie?
-Tak, tak, ale cała szkoła nie musi o tym wiedzieć, musimy poczekać na dziewczyny bo mam wam coś ważnego do powiedzenia.- Zaraz po chwili do stołówki weszła Tola razem z Kalie ale one nie zrobiły takiej szopki i złożyły mi życzenia dopiero przy stole.
- No, to co takiego chciałaś nam powiedzieć?- Zapytała Roxanne.
-No więc, po pierwsze..Znowu miałam ten sen, tylko, że tym razem poznałam właściciela głosu, to był Keil meega przystojny, i poznałam też jego siostrę, Alexis która dała mi te kolczyki..- Wskazałam na piórka..dziewczyny bardzo się zdziwiły i przez 10 minut gadałyśmy o tym jak to możliwe..Nagle Kalie wtrąciła:
- A po drugie?
-A tak, dostałam pieska, nazywa się Psik. A tak właściwie to przychodzicie dzisiaj na noc?
- Ja na pewno, muszę zobaczyć twojego psiaka..I oczywiście trzeba świętować twoje urodziny.- Powiedziała Kalie.
- Ja też przyjdę, tylko muszę najpierw iść podlać moje drzewko.- Stwierdziła Roxi.
-Hmm..pozmieniam trochę plany z Mike'iem i przyjdę.- oznajmiła Tola.
-To świetnie. Do zobaczenia buziaki.
Reszta lekcji minęła zadziwiająco szybko więc poszłam na zakupy kupiłam duużo ''śmieciowego'' żarcia (no i trochę zdrowego dla Roxi) i wróciłam do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz