Tym razem obudziłam się w domu, a obok mnie spał Keil.. Czyli, to wydarzyło się na prawdę..Właśnie obudziła się Alexa.
-Hej, Alexa.- szepnęłam.
-Nie szepcz, nic im się nie stanie, jest już dziesiąta. Patrz, Keil się już przebudza.
Spojrzałam na niego i zobaczyłam jak uroczo wygląda zaspany. Zaraz jak otworzył oczy dałam mu buziaka.
-O, to miłe..mógłbym się tak budzić codziennie.
-I na razie będziesz Keil, trochę tu zostaniemy.
-To świetnie.-powiedział i znowu mnie pocałował.
-Oh, już moglibyście skończyć. - powiedziała zaspana Kalie.
-Nie.-powiedziałam, pocałowałam go jeszcze raz i zaczęliśmy się śmiać..
-Dobra, to ja w takim razie zaproszę cię jak Mel będzie u mnie spała..
-O nie..dobra już kończymy..
-Co się dzieje?- Zapytała Tola..Tak jak zawsze jak wstaje..
-Nic, nic.
-Twoich rodziców jeszcze nie ma?- Zapytała Roxi przecierając oczy.
- No właśnie chyba nie..
-Ale byli..przyszli około ósmej i wyszli około dziewiątej.- powiedziała Alexa.
-Alexa.. mam pytanie.
- Wiesz co..możesz mówić Alexis..Jeżeli chcesz.
-Okej spoko, są też złe elfy?
-Tak..ale od takich to najlepiej jest trzymać się z daleka.
Tak około godziny dwunastej, Tola, Roxi i Kalie, zabrały Alexis na zwiedzanie miasta, a ja zostałam sama z Keilem. Poszłam wziąć szybki prysznic i umyłam włosy. Wyszłam z łazienki w samym ręczniku żeby zabrać ubrania i zobaczyłam, że Keil siedzi i patrzy przez okno.
-Na co tak patrzysz?
-Na świat za oknem.- powiedział Keil i odwrócił się w moją stronę.
-Mmm..Podejdź na chwilę do mnie.
-A po co?
-A tak, jakoś.
-Nie..
-Czemu?
-Bo chcesz mi zdjąć ręcznik.
-Może..
Pokręciłam głową, wzięłam ubrania i wróciłam do łazienki. co chwilę słyszałam jak Keil pyta ''Długo jeszcze?'' Wysuszyłam włosy, spięłam je w luźny kok z opadającymi kosmykami, pomalowałam się i wyszłam.
-No nareszcie.- Powiedział Keil i się odwrócił.-Woow. Ale jesteś śliczna.
- Tak jasne, to idziemy?
-No jasne.
Założyłam moje czerwone czółenka na szpilce i wyszliśmy do miasta. Na początku poszliśmy do miasta. Gdy mijaliśmy któryś z kolei sklep, Keil chwycił mnie za rękę. Odruchowo odsunęłam ją, ale po chwili znowu go złapałam.
-Przepraszam, nie jestem przyzwyczajona, że ktoś mnie trzyma za rękę.
-Nic się nie stało.- powiedział Keil nachylił się i mnie pocałował. Ostatnim przystankiem była szkoła. Gdy wróciliśmy, dziewczyny już czekały, więc poszliśmy na pizze.
Między Snem a Javą
wtorek, 7 sierpnia 2012
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
6..
Dopiero teraz gdy obudziłam się w tym dziwnym pomieszczeniu, uświadomiłam sobie, że poszłam spać w ubraniu, ponieważ nie miałam na sobie tej czerwonej sukni, tylko to co miałam w dzień..Razem z kolczykami Alexy.
-Hej, wróciłaś..
-Cześć Keil, marzyłam o tym żeby wrócić. Gdzie Alexa?
-Na imprezie..Mam coś dla ciebie.
-Dla mnie? Co?
-Zamknij oczy.
Zamknęłam oczy i poczułam, że Keil chwyta moją talię i prowadzi mnie gdzieś.Gdy kazał mi otworzyć oczy zobaczyłam, że moje włosy są rozpuszczone, na sobie miałam letnią luźną sukienkę. Odwrócił mnie w drugą stronę i zobaczyłam, że stoimy nad wodospadem, a Keil ciągle trzyma mnie w tali. Odwróciłam się w jego stronę i patrzyłam mu w oczy. Uśmiechnął się, i w pewnym momencie wziął mnie na ręce. Zdziwiłam się, ale byłam zadowolona. Nagle Keil, wskoczył do wodospadu. mogę się założyć, że piszczałam.Gdy z powrotem otworzyłam oczy zobaczyłam, że leżymy na łące. Keil ciągle nic nie mówiąc nachylił się nade mną, spojrzał mi w oczy, uśmiechnął się i mnie pocałował. Znaliśmy się, tak jakby dwa dni, ale nie przeszkadzało mi to.
- Przepraszam..nie powinienem, ale jesteś taka śliczna, i..- Nie dałam mu dokończyć, ponieważ odwdzięczyłam mu się kolejnym pocałunkiem.
- Nie przeszkadza ci to?- Zapytał Keil.
-Ani troszkę. Chciałam to zrobić za pierwszym razem gdy cię zobaczyłam.
Tym razem on mnie pocałował, bardzo namiętnie. Leżeliśmy tak przez jakieś 10 minut całując się.
-Ekhem...- To była Alexa, nagle odskoczyliśmy od siebie.
-Haha, wszystkiego najlepszego Aria. pięknie ci w moich kolczykach.
-Dziękuję, skąd wiedziałaś?
-Mamy swoje sposoby.- Alexa podeszła do nas i usiadła obok na kocu. Nagle zapadliśmy się. Teraz wiedziałam, że wszyscy krzyczeliśmy. Nagle zobaczyłam, że jestem w moim pokoju, a na przeciwko mnie śpią dziewczyny. Bardzo się zasmuciłam.
-Aria..Co my tu robimy?- Usłyszałam głos Alexy.
- O Mój Borze.. jesteście tu..
- Tola! Roxi! Kalie! Obudźcie się!.
-No co..Ej. Kto to jest?- zapytała zaspana Roxi.
-To są Keil i Alexa.
- Ci, Keil i Alexa? -zdziwiła się Tola.
- Tak ci..
-Wkręcasz nas..- powiedziała Kalie.
-Nie...przysięgam..nie wiem jak oni się tu dostali..
- Ja wiem.- powiedziała Alexa.
-Jak?- Zapytaliśmy wszyscy chórem.
-Keil cię kocha..
-A co to ma do tego, że tu jesteście?
- Jeżeli jeden z nas zakocha się w człowieku, cała jego rodzina zostaje wygnana z naszego świata..
-Nie macie rodziców?
-Nie..jesteśmy sami.
-Wiesz co Alexis, nie cieszysz się, że tu jesteśmy?-Zapytał Keil i uśmiechnął się do niej porozumiewawczo.
-Szczerze, cieszę się.
-Dlaczego?Co się stało?
- Jest tu pewien chłopak, na pewno go znacie..On mi się strasznie podoba. Ma na imię Sebastian.
-Sebastian?!?- Zdziwiłyśmy się..
-Tak, jest cudowny..tylko, że on leci na tą blondynkę Danielle..Chwila..Keil..Gdzie będziemy mieszkać?
-Możecie zamieszkać tutaj..Moi rodzice nie muszą wiedzieć.. Tylko mam pytanie..
-Tak skarbie?- Zapytał Keil.
-''Skarbie''? -zdziwiłam się.
-No..jesteś moim skarbem..mam tak nie mówić?
-Mów tak, to miłe..Dobra..Czym jesteście?
-Jesteśmy..jakby to powiedzieć..Elfami..tymi dobrymi.
-Elfami? I potraficie czarować?
-Tak..Na prawdę możemy tu zostać?- Zapytała Alexa.
-No jasne.
-Dziękujemy, ale teraz chodźmy już spać, zanim twój piesek zaliże nas na śmierć. Spokojnie, jak wrócą twoi rodzice zrobimy się dla nich nie widzialni.
Keil położył się obok mnie wtuliłam się w niego, i zasnęłam, a Alexis poszła spać obok dziewczyn.
5...
Zaraz po przyjściu do domu poszłam posprzątać w pokoju, i naszykować jedzenie. Jak skończyłam wszystko robić, dziewczyn jeszcze nie było, więc weszłam na czata. Przez chwilę mi się ładował aż zobaczyłam że KissMe, Fluttershy i Angel są online więc weszłam do naszego pokoju rozmów i napisałam do nich.
FallenGirl: Hej dziewczyny, to przyjdziecie czy nie?
Angel: Ja tak ale muszę posprzątać.
KissMe: Ja jeszcze chwilę zostanę z Mike'iem i przyjdę.
FallenGirl: To dobrze bo już kupiłam jedzenie.
Fluttershy: Dla mnie też kupiłaś?
FallenGirl: No jasne. Okej to Do zobaczenia.
FallenGirl is offline.
Na chwilę jeszcze weszłam na Facebooka i zobaczyłam że ktoś mnie zaprosił do rozmowy, na czacie, pomyślałam że to może ktoś znajomy, więc weszłam.
FallenGirl: Halo.
CuteBoy: Hej piękna.
FallenGirl: ''Piękna''? Znamy się???
CuteBoy: Tak.
Fallengirl: Kim jesteś?
CuteBoy: Chłopakiem którego niedawno poznałaś.
Od razu pomyślałam o Keilu ale to raczej mało możliwe.
FallenGirl: Może inna podpowiedź?
CuteBoy: Nie, może kiedy indziej.
Właśnie usłyszałam pukanie do drzwi.
FallenGirl: To kiedy indziej pogadamy.
FallenGirl is offline.
Wyłączyłam komputer i zeszłam na dół żeby otworzyć drzwi. Pierwsza przyszła Roxi.
-Hej kochana, pamiętasz ten prezent, który miałam dać ci w szkole?
-No pamiętam.
-Proszę, to dla ciebie.- Otworzyłam małą paczuszkę i zobaczyłam małą fasolkę do zasadzenia na, której było imię Aria.
-Ojej dziękuję, to urocze.
Naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. To była Kalie.
-Hej słoneczka. Aria, mam coś dla ciebie.
-Hej Kalie.
-Otwórz.- W jeszcze mniejszej paczuszce był łapacz złych snów.
-Żeby ci się śnił tylko Keil.
-Aw..Dzięki.
Poszłyśmy z dziewczynami do pokoju i gdy byłyśmy na schodach usłyszałam pukanie. Zeszłam na dół otworzyłam drzwi i za progiem zobaczyłam Tolę, Mike'a, Melissę i Kurta (Chłopak w którym od 4 klasy pdst. kochała się Roxi.) Każde z nich miało mały prezencik w ręce, poza Tolą, ona miała taki dosyć większy.
-Hej Aria.-Powiedzieli wszyscy chórem.
-Hej, wszystkim, co wy tu robicie?
-Ja byłam zaproszona, a oni przyszli ze mną.- Powiedziała Tola.
-Mhm,okej. idźcie do góry zaraz dojdę.-Każdy z nich podszedł do mnie po kolei i dał mi prezent. Grzecznie podziękowałam. Poszłam do kuchni po dodatkowe trzy szklanki i poszłam do pokoju rozpakować prezenty. Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam jak Psik gryzie palec Roxi. Gdy mnie zobaczył popędził w moją stronę przewracając się kilka razy. Gdy, Roxi zobaczyła Kurta, chyba przestała oddychać.
-Hej Roxi, cześć kotku.-powiedziała Mel, i pocałowała Kalie.
- Siema dziewczyny.- powiedział Kurt i usiadł obok Roxi.
Włączyłam muzykę i odpakowałam resztę prezentów. Od Mel, dostałam Naszyjnik i literki w pudełeczku każdej po dwie. Od Mike'a , bransoletkę z kwiatuszkami. Od Kurta apaszkę, a od Toli kuferek z kosmetykami (Mogłam się domyślić). Moi rodzice pracowali dziś na noc. Włączyłam muzykę i wyciągnęłam różne gry. Zagraliśmy we wszystko a około dziesiątej Mike, Mellisa i Kurt zaczęli się zbierać . Mike pocałował Tolę i przytulił mnie Roxi i Kalie. Mel pożegnała się i wyszła a Kurt przytulił Tolę Kalie i mnie a na końcu podszedł do Roxanne palcem uniósł jej twarz w jego stronę i ją pocałował. Delikatnie i powoli..To było takie słodkieee. No..do momentu aż Roxi nie wybiegła do łazienki.
- Ona mnie nie lubi prawda?-Zapytał Kurt.
-Ona cię kocha!!! - Krzyknęłyśmy.
-Ja ją też..więc..
-Więc chyba masz dziewczynę..- powiedziałam i wszystkie się uśmiechnęłyśmy.
Kurt wyszedł i Roxi wróciła z łazienki, piszcząc ze szczęścia. Długo jeszcze o tym rozmawiałyśmy aż w końcu poszłyśmy spać.
FallenGirl: Hej dziewczyny, to przyjdziecie czy nie?
Angel: Ja tak ale muszę posprzątać.
KissMe: Ja jeszcze chwilę zostanę z Mike'iem i przyjdę.
FallenGirl: To dobrze bo już kupiłam jedzenie.
Fluttershy: Dla mnie też kupiłaś?
FallenGirl: No jasne. Okej to Do zobaczenia.
FallenGirl is offline.
Na chwilę jeszcze weszłam na Facebooka i zobaczyłam że ktoś mnie zaprosił do rozmowy, na czacie, pomyślałam że to może ktoś znajomy, więc weszłam.
FallenGirl: Halo.
CuteBoy: Hej piękna.
FallenGirl: ''Piękna''? Znamy się???
CuteBoy: Tak.
Fallengirl: Kim jesteś?
CuteBoy: Chłopakiem którego niedawno poznałaś.
Od razu pomyślałam o Keilu ale to raczej mało możliwe.
FallenGirl: Może inna podpowiedź?
CuteBoy: Nie, może kiedy indziej.
Właśnie usłyszałam pukanie do drzwi.
FallenGirl: To kiedy indziej pogadamy.
FallenGirl is offline.
Wyłączyłam komputer i zeszłam na dół żeby otworzyć drzwi. Pierwsza przyszła Roxi.
-Hej kochana, pamiętasz ten prezent, który miałam dać ci w szkole?
-No pamiętam.
-Proszę, to dla ciebie.- Otworzyłam małą paczuszkę i zobaczyłam małą fasolkę do zasadzenia na, której było imię Aria.
-Ojej dziękuję, to urocze.
Naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. To była Kalie.
-Hej słoneczka. Aria, mam coś dla ciebie.
-Hej Kalie.
-Otwórz.- W jeszcze mniejszej paczuszce był łapacz złych snów.
-Żeby ci się śnił tylko Keil.
-Aw..Dzięki.
Poszłyśmy z dziewczynami do pokoju i gdy byłyśmy na schodach usłyszałam pukanie. Zeszłam na dół otworzyłam drzwi i za progiem zobaczyłam Tolę, Mike'a, Melissę i Kurta (Chłopak w którym od 4 klasy pdst. kochała się Roxi.) Każde z nich miało mały prezencik w ręce, poza Tolą, ona miała taki dosyć większy.
-Hej Aria.-Powiedzieli wszyscy chórem.
-Hej, wszystkim, co wy tu robicie?
-Ja byłam zaproszona, a oni przyszli ze mną.- Powiedziała Tola.
-Mhm,okej. idźcie do góry zaraz dojdę.-Każdy z nich podszedł do mnie po kolei i dał mi prezent. Grzecznie podziękowałam. Poszłam do kuchni po dodatkowe trzy szklanki i poszłam do pokoju rozpakować prezenty. Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam jak Psik gryzie palec Roxi. Gdy mnie zobaczył popędził w moją stronę przewracając się kilka razy. Gdy, Roxi zobaczyła Kurta, chyba przestała oddychać.
-Hej Roxi, cześć kotku.-powiedziała Mel, i pocałowała Kalie.
- Siema dziewczyny.- powiedział Kurt i usiadł obok Roxi.
Włączyłam muzykę i odpakowałam resztę prezentów. Od Mel, dostałam Naszyjnik i literki w pudełeczku każdej po dwie. Od Mike'a , bransoletkę z kwiatuszkami. Od Kurta apaszkę, a od Toli kuferek z kosmetykami (Mogłam się domyślić). Moi rodzice pracowali dziś na noc. Włączyłam muzykę i wyciągnęłam różne gry. Zagraliśmy we wszystko a około dziesiątej Mike, Mellisa i Kurt zaczęli się zbierać . Mike pocałował Tolę i przytulił mnie Roxi i Kalie. Mel pożegnała się i wyszła a Kurt przytulił Tolę Kalie i mnie a na końcu podszedł do Roxanne palcem uniósł jej twarz w jego stronę i ją pocałował. Delikatnie i powoli..To było takie słodkieee. No..do momentu aż Roxi nie wybiegła do łazienki.
- Ona mnie nie lubi prawda?-Zapytał Kurt.
-Ona cię kocha!!! - Krzyknęłyśmy.
-Ja ją też..więc..
-Więc chyba masz dziewczynę..- powiedziałam i wszystkie się uśmiechnęłyśmy.
Kurt wyszedł i Roxi wróciła z łazienki, piszcząc ze szczęścia. Długo jeszcze o tym rozmawiałyśmy aż w końcu poszłyśmy spać.
niedziela, 5 sierpnia 2012
4..
Siedziałam tak na łóżku i nie wiedziałam co zrobić, patrzyłam tylko na kolczyki Alexy i myślałam. Nagle usłyszałam jak mama budzi mnie wołaniem. Więc wstałam, położyłam kolczyki na mojej toaletce i poszłam się umyć. gdy wyszłam z łazienki z ręcznikiem na głowie podeszłam do szafy, założyłam szare rurki i luźny top. Podeszłam to toaletki żeby się umalować i spojrzałam na kolczyki. Czas jakby stanął a ja siedziałam na pufie i patrzyłam na kolczyki przez jakieś pięć minut. Gdy się pomalowałam, stwierdziłam, że założę na siebie kolczyki. Upięłam moje już wysuszone długie proste włosy w luźny warkocz i dopiero wtedy zauważyłam jak cudownie pasują mi kolczyki. Zeszłam na dół do kuchni i usłyszałam pytanie mamy:
- Kiedy wreszcie ta szamponetka zejdzie z twoich włosów?
- Niedługo..A tak przy okazji cześć mamo jak ci się spało?
- Od początku roku mówisz, że niedługo.- Moja mama nie wiedziała, że tak naprawdę włosy mam zafarbowane farbą a nie szamponetką. Ciekawe kiedy się skapnie.
-Nie możesz cały czas mieć czerwonych włosów.
-To nie czerwony tylko jasno-wiśniowy. A poza tym mogę..
- To nie jest jasna wiśnia tylko dojrzała truskawka.-Mama miała trochę rację, moje włosy były dość ostro czerwone, ale.. Podobało mi się to.
-Aria.. Mam jeszcze jedną sprawę.
-Tak mamo?
-Wszystkiego najlepszego, prezent czeka w salonie.- Całkowicie zapomniałam o moich urodzinach, ten rok zleciał tak szybko. Ale byłam strasznie ciekawa jaki prezent na mnie czeka. Wstałam od stołu i poszłam do salonu. Na jego środku stał mały koszyczek z kremową serwetką u góry. Zdjęłam serwetkę i zobaczyłam szczeniaczka. Najprawdziwszego pieska! To był mały husky z jednym okiem niebieskim a drugim brązowym. A jego sierść była biało-brązowa.
-Jejku, mamo dziękuję.
-Proszę bardzo kochanie tata wpadł na ten pomysł. Jak mu dasz na imię?- Szkoda, że tata rano zawsze wychodzi wcześnie do pracy. nie mogłam mu podziękować.
-Hm..chyba..Psik.
-Psik? A czemu ?
- A nie wiem, pierwsze skojarzenie..ale teraz muszę iść do szkoły. Pa mamo, pa Psik kocham was.
Jestem już w szkole po trzech pierwszych lekcjach, teraz przerwa na lunch. Muszę znaleźć dziewczyny i opowiedzieć im o nocy i o Psiku. Czekałam na stołówce jakieś pięć minut aż zobaczyłam wchodzącą na stołówkę Roxi. Gdy była jakieś trzy stoły ode mnie, zaczęła krzyczeć:
-Aria! Wszystkiego najlepszego! Mam dla ciebie prezent!
-Roxi! Cicho! Chodź tu!
-Co się stało? Czemu mam być cicho? Przecież masz urodziny, nie?
-Tak, tak, ale cała szkoła nie musi o tym wiedzieć, musimy poczekać na dziewczyny bo mam wam coś ważnego do powiedzenia.- Zaraz po chwili do stołówki weszła Tola razem z Kalie ale one nie zrobiły takiej szopki i złożyły mi życzenia dopiero przy stole.
- No, to co takiego chciałaś nam powiedzieć?- Zapytała Roxanne.
-No więc, po pierwsze..Znowu miałam ten sen, tylko, że tym razem poznałam właściciela głosu, to był Keil meega przystojny, i poznałam też jego siostrę, Alexis która dała mi te kolczyki..- Wskazałam na piórka..dziewczyny bardzo się zdziwiły i przez 10 minut gadałyśmy o tym jak to możliwe..Nagle Kalie wtrąciła:
- A po drugie?
-A tak, dostałam pieska, nazywa się Psik. A tak właściwie to przychodzicie dzisiaj na noc?
- Ja na pewno, muszę zobaczyć twojego psiaka..I oczywiście trzeba świętować twoje urodziny.- Powiedziała Kalie.
- Ja też przyjdę, tylko muszę najpierw iść podlać moje drzewko.- Stwierdziła Roxi.
-Hmm..pozmieniam trochę plany z Mike'iem i przyjdę.- oznajmiła Tola.
-To świetnie. Do zobaczenia buziaki.
Reszta lekcji minęła zadziwiająco szybko więc poszłam na zakupy kupiłam duużo ''śmieciowego'' żarcia (no i trochę zdrowego dla Roxi) i wróciłam do domu.
- Kiedy wreszcie ta szamponetka zejdzie z twoich włosów?
- Niedługo..A tak przy okazji cześć mamo jak ci się spało?
- Od początku roku mówisz, że niedługo.- Moja mama nie wiedziała, że tak naprawdę włosy mam zafarbowane farbą a nie szamponetką. Ciekawe kiedy się skapnie.
-Nie możesz cały czas mieć czerwonych włosów.
-To nie czerwony tylko jasno-wiśniowy. A poza tym mogę..
- To nie jest jasna wiśnia tylko dojrzała truskawka.-Mama miała trochę rację, moje włosy były dość ostro czerwone, ale.. Podobało mi się to.
-Aria.. Mam jeszcze jedną sprawę.
-Tak mamo?
-Wszystkiego najlepszego, prezent czeka w salonie.- Całkowicie zapomniałam o moich urodzinach, ten rok zleciał tak szybko. Ale byłam strasznie ciekawa jaki prezent na mnie czeka. Wstałam od stołu i poszłam do salonu. Na jego środku stał mały koszyczek z kremową serwetką u góry. Zdjęłam serwetkę i zobaczyłam szczeniaczka. Najprawdziwszego pieska! To był mały husky z jednym okiem niebieskim a drugim brązowym. A jego sierść była biało-brązowa.
-Jejku, mamo dziękuję.
-Proszę bardzo kochanie tata wpadł na ten pomysł. Jak mu dasz na imię?- Szkoda, że tata rano zawsze wychodzi wcześnie do pracy. nie mogłam mu podziękować.
-Hm..chyba..Psik.
-Psik? A czemu ?
- A nie wiem, pierwsze skojarzenie..ale teraz muszę iść do szkoły. Pa mamo, pa Psik kocham was.
Jestem już w szkole po trzech pierwszych lekcjach, teraz przerwa na lunch. Muszę znaleźć dziewczyny i opowiedzieć im o nocy i o Psiku. Czekałam na stołówce jakieś pięć minut aż zobaczyłam wchodzącą na stołówkę Roxi. Gdy była jakieś trzy stoły ode mnie, zaczęła krzyczeć:
-Aria! Wszystkiego najlepszego! Mam dla ciebie prezent!
-Roxi! Cicho! Chodź tu!
-Co się stało? Czemu mam być cicho? Przecież masz urodziny, nie?
-Tak, tak, ale cała szkoła nie musi o tym wiedzieć, musimy poczekać na dziewczyny bo mam wam coś ważnego do powiedzenia.- Zaraz po chwili do stołówki weszła Tola razem z Kalie ale one nie zrobiły takiej szopki i złożyły mi życzenia dopiero przy stole.
- No, to co takiego chciałaś nam powiedzieć?- Zapytała Roxanne.
-No więc, po pierwsze..Znowu miałam ten sen, tylko, że tym razem poznałam właściciela głosu, to był Keil meega przystojny, i poznałam też jego siostrę, Alexis która dała mi te kolczyki..- Wskazałam na piórka..dziewczyny bardzo się zdziwiły i przez 10 minut gadałyśmy o tym jak to możliwe..Nagle Kalie wtrąciła:
- A po drugie?
-A tak, dostałam pieska, nazywa się Psik. A tak właściwie to przychodzicie dzisiaj na noc?
- Ja na pewno, muszę zobaczyć twojego psiaka..I oczywiście trzeba świętować twoje urodziny.- Powiedziała Kalie.
- Ja też przyjdę, tylko muszę najpierw iść podlać moje drzewko.- Stwierdziła Roxi.
-Hmm..pozmieniam trochę plany z Mike'iem i przyjdę.- oznajmiła Tola.
-To świetnie. Do zobaczenia buziaki.
Reszta lekcji minęła zadziwiająco szybko więc poszłam na zakupy kupiłam duużo ''śmieciowego'' żarcia (no i trochę zdrowego dla Roxi) i wróciłam do domu.
piątek, 3 sierpnia 2012
3..
Obudziłam się na fioletowej trawie, wszystko było tak samo, poza łąką. Szybko wstałam i zaczęłam biec w stronę wyjścia z łąki. Na błocie potknęłam się w moich szpilkach i przewróciłam się na błoto. Po tym jak wstałam moja sukienka była nieskazitelnie czysta. Otrząsnęłam się i ponownie zaczęłam biec..Wybiegłam z łąki i pobiegłam krętą dróżką do labiryntu i zanim się obejrzałam byłam już w czworokątnym pomieszczeniu. W prawym rogu po drugiej stronie pomieszczenia zobaczyłam ołtarz..Tak myślę, był przystrojony jakby za chwilę ktoś miał brać tam ślub! Przetarłam oczy żeby sprawdzić czy to nie zwidy i gdy już widziałam normalnie, zobaczyłam stoły, nakryte. W trzech pozostałych rogach pokoju były głośniki..a raczej wielkie wieże. Weszłam głębiej do pokoju i usłyszałam przytłumioną muzykę.
-Witaj, Ario..- usłyszałam tajemniczy głos, ale jakże męski. Odwróciłam się szybko, lecz nikogo nie zauważyłam. Nagle poczułam dotyk na moim ramieniu, więc szybko złapałam dłoń która mnie dotknęła i odwróciłam się do właściciela. Zobaczyłam chłopaka, może z dziesięć centymetrów wyższego z Ciemnokasztanowymi włosami i hipnotyzująco brązowymi oczami. Był bardzo przystojny. Miał na sobie czarne rurki z przyczepionym łańcuchem, białą koszulkę w serek i czarną marynarkę z podwiniętymi rękawami. Mogę się założyć, że moje oczy błyszczały w tej chwili nienaturalnie..
-S-skąd znasz moje imię? - zapytałam onieśmielona jego wyglądem.
-Mam swoje sposoby..A tak właściwie jestem Keil, miło mi.-powiedział i obdarzył mnie uroczym uśmiechem.
- Gdzie jesteśmy?
-Jesteśmy w moim świecie..
-Czekaj, czyli gdzie?
- Nie wiem jak ci to wytłumaczyć..
-Keil!!!! Widziałeś moje kolczyki?- Usłyszałam kobiecy głos.
-Nie! Nie widziałem..
-Kto to?- Zapytałam. Byłam naprawdę zaskoczona ponieważ myślałam, że jesteśmy sami..
-To moja siostra Alexa.- Nagle do pokoju weszła dziewczyna może 2 cm wyższa z ciemnymi włosami i niebieskimi oczami. Była baaardzo ładna.
-Hej, Alexis.- Powiedział Keil.- To jest Aria..I ciągle nie wiem co tu robi.
- Keil!! Co ci mówiłam o moim imieniu? A tak w ogóle, to miło mi mów mi Alexa.
- Hej Alexa, masz śliczne imię.
- Dziękuję, nie twierdzę iż jest brzydkie lecz wolę skrót.- Wow, Alexis, jest mądra..i w sumie wydaje się być poważna..
-Witaj, Ario..- usłyszałam tajemniczy głos, ale jakże męski. Odwróciłam się szybko, lecz nikogo nie zauważyłam. Nagle poczułam dotyk na moim ramieniu, więc szybko złapałam dłoń która mnie dotknęła i odwróciłam się do właściciela. Zobaczyłam chłopaka, może z dziesięć centymetrów wyższego z Ciemnokasztanowymi włosami i hipnotyzująco brązowymi oczami. Był bardzo przystojny. Miał na sobie czarne rurki z przyczepionym łańcuchem, białą koszulkę w serek i czarną marynarkę z podwiniętymi rękawami. Mogę się założyć, że moje oczy błyszczały w tej chwili nienaturalnie..
-S-skąd znasz moje imię? - zapytałam onieśmielona jego wyglądem.
-Mam swoje sposoby..A tak właściwie jestem Keil, miło mi.-powiedział i obdarzył mnie uroczym uśmiechem.
- Gdzie jesteśmy?
-Jesteśmy w moim świecie..
-Czekaj, czyli gdzie?
- Nie wiem jak ci to wytłumaczyć..
-Keil!!!! Widziałeś moje kolczyki?- Usłyszałam kobiecy głos.
-Nie! Nie widziałem..
-Kto to?- Zapytałam. Byłam naprawdę zaskoczona ponieważ myślałam, że jesteśmy sami..
-To moja siostra Alexa.- Nagle do pokoju weszła dziewczyna może 2 cm wyższa z ciemnymi włosami i niebieskimi oczami. Była baaardzo ładna.
-Hej, Alexis.- Powiedział Keil.- To jest Aria..I ciągle nie wiem co tu robi.
- Keil!! Co ci mówiłam o moim imieniu? A tak w ogóle, to miło mi mów mi Alexa.
- Hej Alexa, masz śliczne imię.
- Dziękuję, nie twierdzę iż jest brzydkie lecz wolę skrót.- Wow, Alexis, jest mądra..i w sumie wydaje się być poważna..
- O, są moje kolczyki. To moje szczęśliwe piórka , ale wiesz co, weź je.. Może przyniosą ci szczęście i tu do nas wrócisz. A tak właściwie to zbliża się dzień w twoim świecie..Musisz chyba wstawać do szkoły.
Nagle się obudziłam w moim łóżku a w ręce miałam kolczyki Alexy..
wtorek, 29 maja 2012
2..
-Aria!!..- krzyknęła moja mama-..zaspałam, przepraszam..wstań szybko,bo spóźnisz się do szkoły. Jeej jaka nowina, moja mama nigdy nie zaspała.Gdy już wstałam, szybko się umyłam, ubrałam, poczesałam i wyszłam z domu z mamą. Spóźniłam się na historię kilka minut, ale pani nie była zła. Całą lekcję myślałam o tajemniczym głosie i zastanawiałam się czy jeszcze kiedyś go zobaczę. Na przerwie obiadowej usiadłam z przyjaciółkami i dopiero teraz miałam okazję z nimi porozmawiać. Tola, moja najlepsza przyjaciółka zawsze jest przy mnie, Kalie, moja dróga przyjaciółka, bardzo szalona, ale i tak ją kocham. Roxanne, inaczej Roxi, maniaczka czystości, hipohondryczka, ale bardzo pomocna. Opowiedziałam dziewczynom co się stało i tego nie żałuję. Tola, która kocha takie sytuacje, stwierdziła, że to coś oznacza i, że może to być sen proroczy. Kalie była podekscytowana i wymyślała mnóstwo różnych wytłumaczeń a Roxi, oczywiście realistka powiedziała, że to był zwykły sen i nic nie znaczy. Ja sama juz nie wiedziałam, ale ten sen był taki realny..Już kończyłyśmy jeść, gdy podszedł do nas chłopak aktualny chłopak Toli, Mike razem z dziewczyną Kalie, Melissą..Kalie jest lesbijką a Tola często zmienia chłopaków.. Ja i Roxi jesteśmy samotne, ale i tak nam to nie przeszkadza..
-Hej Kalie, dziesiejsy wieczór aktualny?- zapytała Mel, Kalie. Osobiście bardzo mi się podobało to, że Kalie jest lesbijką, to jest taakie słodkieee.
-No jasne, że tak.- odpowiedziała Kalie, wstała i pocałowała Mel.- Dobra. my lecimy. paa..!-powiedziała Kalie i poszły w stronę wyjścia.
- Hej Mike- powiedziałam do niego i uśmiechnęłam się.
-No hej, co tam?
-Aaa jakoś lecii, a u ciebie?
-No spoko..Będziecie na turnieju?
-Jasne! jak mogłybyśmy to przegapić..
-To super. Idziesz Toluś?
-Taa idę..To paa Aria, Roxi...
Kolejne godziny ciągnęły się nie miłosiernie, ponieważ ciągle myślałam o tajemnicym głosie. Odetchnęłam z ulgą, w momencie gdy usłyszałam ostatni dzwonek.. Pojechałam szybko do domu, no, prawie szybko..Musiałam jeszcze jechać na zakupy, żeby zrobić sobie obiad..Nie jadam z rodzicami..ponieważ jestem wegetarianką, a rodzice tego nie tolerują. Po powrocie do domu, nikogo nie zastałam, więc zrobiłam sobie obiad, odrobiłam lekcje i położyłam się w łóku z laptopem.
Nagle usłyszałam otwieranie drzwi w holu.
Aria! pomóż mi z zakupami!- zawołała moja mama. Wygrzebałam się z łóżka wyszłam z pokoju, skręciłam w lewo i zeszłam krętymi schodami do holu. Zaraz przy wejściu zobaczyłam moją mamę z kilkoma torbami, pewnie napełnione mięsem.
- Gdzie jest tata?
-Pojechał do pracy na chwilę..
Wzięłam zakupy od mamy i poszłam prosto do kuchni, dosłownie prosto, kuchnia była na przeciwko drzwi wejściowych, a po prawej stronie jest sypialnia rodziców i łazienka. Po lewej jest salon, a po środku holu długie kręte schody prowadzące do mojego piętra.. ''Mojego'' ponieważ jest tam mój pokój i łazienka tylko..
-Aria..robi się późno, idź powoli spać..
-Dobrze mamo, ale powoli..
Powędrowałam do mojego pokoju, wgramoliłam się pod kołdrę..I wzięłam laptopa na kolana.
''Hej:)'' -wyświetliła mi się wiadomość od Toli..pewnie chciała opowiedzieć o dniu spędzonym z Mike'iem.
FallenGirl: No hej, co tam?
KissMe: Wiesz, co zrobił dzisiaj Mike?
FallenGirl:- No, co? Pewnie coś fajnego:D
KissMe:Nigdy byś nie zgadła..:p
Angel: Zabrał ją do skate'parku. :D
Fluttrershy: Kalie, może Tola sama chciała jej to powiedzieć?
KissMe: Hej dziewczyny.. :) Długo tu siedzicie?
Angel: Trochę..xD
FallenGirl: Hahahahaha:D
Fluttershy: Czy właśnie nie tam chciałaś iść?
KissMe: No właśnie tak..Jestem happy^^
FallenGirl: A my się cieszymy z tobą. :)
Angel:No właśnie!
FallenGirl: Ja będe lecieć spać, dobranoc;*
KissMe: Dobranoc<3
Angel: Kolorowych<33
Fluttershy: Paa;* Love you<3
Wyłączyłam komputer, zgasiłam światło, przytuliłam teddy'ego (mój miś) i usnęłam, marząc o tajemniczym głosie...
-Hej Kalie, dziesiejsy wieczór aktualny?- zapytała Mel, Kalie. Osobiście bardzo mi się podobało to, że Kalie jest lesbijką, to jest taakie słodkieee.
-No jasne, że tak.- odpowiedziała Kalie, wstała i pocałowała Mel.- Dobra. my lecimy. paa..!-powiedziała Kalie i poszły w stronę wyjścia.
- Hej Mike- powiedziałam do niego i uśmiechnęłam się.
-No hej, co tam?
-Aaa jakoś lecii, a u ciebie?
-No spoko..Będziecie na turnieju?
-Jasne! jak mogłybyśmy to przegapić..
-To super. Idziesz Toluś?
-Taa idę..To paa Aria, Roxi...
Kolejne godziny ciągnęły się nie miłosiernie, ponieważ ciągle myślałam o tajemnicym głosie. Odetchnęłam z ulgą, w momencie gdy usłyszałam ostatni dzwonek.. Pojechałam szybko do domu, no, prawie szybko..Musiałam jeszcze jechać na zakupy, żeby zrobić sobie obiad..Nie jadam z rodzicami..ponieważ jestem wegetarianką, a rodzice tego nie tolerują. Po powrocie do domu, nikogo nie zastałam, więc zrobiłam sobie obiad, odrobiłam lekcje i położyłam się w łóku z laptopem.
Nagle usłyszałam otwieranie drzwi w holu.
Aria! pomóż mi z zakupami!- zawołała moja mama. Wygrzebałam się z łóżka wyszłam z pokoju, skręciłam w lewo i zeszłam krętymi schodami do holu. Zaraz przy wejściu zobaczyłam moją mamę z kilkoma torbami, pewnie napełnione mięsem.
- Gdzie jest tata?
-Pojechał do pracy na chwilę..
Wzięłam zakupy od mamy i poszłam prosto do kuchni, dosłownie prosto, kuchnia była na przeciwko drzwi wejściowych, a po prawej stronie jest sypialnia rodziców i łazienka. Po lewej jest salon, a po środku holu długie kręte schody prowadzące do mojego piętra.. ''Mojego'' ponieważ jest tam mój pokój i łazienka tylko..
-Aria..robi się późno, idź powoli spać..
-Dobrze mamo, ale powoli..
Powędrowałam do mojego pokoju, wgramoliłam się pod kołdrę..I wzięłam laptopa na kolana.
''Hej:)'' -wyświetliła mi się wiadomość od Toli..pewnie chciała opowiedzieć o dniu spędzonym z Mike'iem.
FallenGirl: No hej, co tam?
KissMe: Wiesz, co zrobił dzisiaj Mike?
FallenGirl:- No, co? Pewnie coś fajnego:D
KissMe:Nigdy byś nie zgadła..:p
Angel: Zabrał ją do skate'parku. :D
Fluttrershy: Kalie, może Tola sama chciała jej to powiedzieć?
KissMe: Hej dziewczyny.. :) Długo tu siedzicie?
Angel: Trochę..xD
FallenGirl: Hahahahaha:D
Fluttershy: Czy właśnie nie tam chciałaś iść?
KissMe: No właśnie tak..Jestem happy^^
FallenGirl: A my się cieszymy z tobą. :)
Angel:No właśnie!
FallenGirl: Ja będe lecieć spać, dobranoc;*
KissMe: Dobranoc<3
Angel: Kolorowych<33
Fluttershy: Paa;* Love you<3
Wyłączyłam komputer, zgasiłam światło, przytuliłam teddy'ego (mój miś) i usnęłam, marząc o tajemniczym głosie...
wtorek, 15 maja 2012
1...
Ocknęłam się na łące, to nie była zwykła łąka, trawa była szara i nie było tam żadnych kwiatów. W powietrzu unosił się zapach rozkładu, nieudolnie maskowany zapachem róż. Byłam ubrana w czerwoną falbowaną skienkę do kolan z obcisłym dekoltem i opiętą w biuście. Na stopach miałam czerwone szpilki z kwiatem na palcach i zero pojęcia jak w nich chodzić. Moje loki były upięte w delikatny kok a pojedyńcze kosmyki spadały mi na oczy i ramiona. Spokojnie wstałam żeby się nie potknąć. Gdy już stałam zrobiłam jeden krok a zaraz po nim kolejne, tak jakbym chodziła w nich codziennie. Chodziłam po łące a im dalej byłam tym bardziej szpilki zatapiały się w ziemię. Nagle zobaczyłam wyjście z łąki, małą ścieżkę w środku lasu, normalny człowiek nigdy by tam nie wszedł ale ja oczywiście zrobiłam inaczej. Weszłam w wąską ścieżkę i gdy przeszłam jakieś 10 metrów kręconą drogą zobaczyłam prostą ścianę z żywopłotu, a na środku małe wejście. Poczułam, że to wszystko jest jakieś podejrzane ale i tak weszłam do środka. Zaraz po wejściu zorientowałam się, że to labirynt. Nie wiem czemu, ale zaczęłam iść. Coś mnie przyciągało i nigdy nie wahałam się przed skrętem, tak jakbym wiedziała dokąd idę i jakbym znała drogę. Skręcałam i skręcałam aż zobaczyłam pomieszczenie ze ścianami z żywopłotu. W rogu sali był ołtarz..Tak myślę.. a dookoła stały stoły... Nagle usłyszałam spokojną cichą muzykę, która bardzo mi się podobała. Byłam pochłonięta muzyką i nawet nie zauważyłam, że zaczęłam się kołysać..
- Narescie jesteś Ario.- usłyszałam cichy męski głos jak z bajki, prawie magiczny.
Właśnie miałam się odwrócić by zobaczyć właściciela głosu gdy się obudziłam..
- Narescie jesteś Ario.- usłyszałam cichy męski głos jak z bajki, prawie magiczny.
Właśnie miałam się odwrócić by zobaczyć właściciela głosu gdy się obudziłam..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)